Juan Pablo Montoya w mocnych słowach odpowiedział kierowcom, krytykującym nową erę wyścigów F1 na czele z Maksem Verstappenem, który publicznie przyrównuje nowy styl ścigania do legendarnej gry Mario Kart od Nintendo.
Czterokrotny mistrza świata to jeden z bardziej aktywnych krytyków nowej ery F1, ale trzeba przyznać, że Holender nie od dzisiaj i nie od początku sezonu negatywnie ocenia wpływ nowych przepisów technicznych. Mówił o tym już kilka lat temu, gdy na światło dzienne wyszyły wyniki pierwszych symulacji, przeprowadzanych przez zespoły.
Największą krytykę już od czasu pierwszych testów zbierają nowe układy napędowe. Majstersztyk technologiczny, jakim stały się silniki V6 turbo został przyćmiony przez zbyt agresywne podejście do odzyskiwania energii. Nowe układy hybrydowe posiadają stosunek mocy spalinowej do elektrycznej zbliżony do pół na pół, a dodatkowo część elektryczna jest ograniczona ilością energii możliwą do odzyskania i oddania na dystansie okrążenia co sprawiło, że kluczowe stało się zarządzanie jej przepływem.
Kibice od początku sezonu słyszą o odzyskiwaniu energii, zarządzaniu nią oraz o efekcie superclipingu, który objawia się ładowaniem akumulatorów na końcu długich prostych przez co wyraźnie spada prędkość bolidów.
Duże różnice w prędkościach w różnych częściach toru sprawiły, że od początku sezonu, przynajmniej na początku wyścigów, na torze dochodzi do sporej ilości manewrów wyprzedzania. Osobną kwestią jest ich jakość. Często bowiem jest to bardziej omijanie aniżeli walka koło w koło, a przy kolejnej nadarzającej się okazji dochodzi do kontry ze strony wyprzedzonego kierowcy.
Max Verstappen obecną formułę ścigania określił mianem "Mario Kart", podczas jednej z konferencji prasowych żartując: "Zamieniłem symulator na Nintendo Switch, aby trochę poćwiczyć w Mario Kart!"
"Odnajdowanie grzybków idzie mi nieźle. Niebieskie muszelki są nieco trudniejsze, ale pracuję nad tym. Cały czas brakuje mi rakiet. Ale już nadchodzą!"
W podobnym tonie już podczas pierwszej rundy mistrzostw świata wypowiadał się Charles Leclerc, który na torze Albert Park w komunikacji z inżynierem wyścigowym, po jednym z pojedynków mówił: "To jak grzybki w Mario Kart".
Nowy sposób ścigania do gier wideo przyrównywali też Lando Norris, Sergio Perez oraz Oliver Bearman.
Co zrozumiałe takie komentarze nie zostały dobrze odebrane przez samą F1, której szef, Stefano Domenicali, skrytykował zawodników za taką postawę.
"Ogólnie rzecz biorąc, nie jest właściwe mówić źle o naszym niesamowitym świecie, który ogólnie pozwala nam wszystkim się rozwijać. I to jest jedyna rzecz, o której powiem, że nie jest w porządku."
Były szef zespołu Ferrari nie jest odosobniony w takiej opinii. Mocny przekaz w tym temacie ma również były kierowca F1, Juan Pablo Monoya, który przypomina, że ściganie się w F1 to ogromny przywilej, a nie przymus czy konieczność.
"W pewnym momencie Formuła 1 musi zrobić to, co robi świat sportu w Stanach Zjednoczonych - dla ludzi, którzy nie szanują sportu, pokazywane są drzwi" tłumaczył Juan Pablo Montoya w wywiadzie dla AS Colombia. "Mogą odejść albo dostać karę finansową, żeby naprawdę nauczyli się szanować to, co robią. Tak bym zrobił."
"W porządku, że ludzie mają swoje zdanie. Nie mówię, że muszą to lubić, ale wyśmiewanie Formuły 1 i porównywanie jej do Mario Kart nie powinno być akceptowane przez Formułę 1."
W podobny sposób Kolumbijczyk odpowiada też Carlosowi Sainzowi, który od początku podważa kwestie bezpieczeństwa związane z nowymi bolidami.
"Jeśli się boi, może zostać w domu i odpocząć. Bardzo lubię Carlosa, ale wygląda na to, że wszystkim próbuje zwrócić na siebie uwagę" mówił.
Były kierowca McLarena uważa, że krytyka ma zupełnie inne podłoże i wiąże się z dominacją jaką w pierwszych wyścigach zaprezentował Mercedes. Niemiecki zespół po dwóch weekendach wyścigowych ma na swoim koncie dwa dublety i zwycięstwo w sprincie. Jego przewaga w mistrzostwach wynosi już 31 punktów nad drugim Ferrari.
"80 procent komentarzy, które wygłaszają, ma charakter polityczny" przekonywał Juan Pablo Montoya. "Dlaczego kierowcy narzekają, że odzyskiwanie energii jest złe? Bo zespół Mercedesa radzi sobie z tym lepiej niż wszyscy inni."
"Jeśli odbierze się przewagę ekipie Mercedesa, wszyscy pozostali będą bliżej. Carlos narzeka, bo Williams nie ma dobrych startów. Dlaczego Mercedes nie narzeka?"
© Red Bull


20.03.2026 14:40
15
1
Za przekleństwa kara, za kolczyki kara. I co jeszcze, Nie mogą powiedzieć prawdy a przynajmniej swoich odczuć ?
Po kiego na siłę pchać ekologię do sportu który nie jest i nie powinien być ekologiczny? Po to zrobili FE i niech odwalą się od F1. Co więc dziwnego, że kierowcy którzy mają benzynę we krwi narzekają na elektryfikacje? Albo F1 albo FE a nie pół na pół
20.03.2026 15:03
6
1
@Frytek racja...
w 100%20.03.2026 15:34
4
11
@Frytek Wolno przeklinać i co więcej, kierowcy wciąż to robią. Należy jednak umieć się zachować na konferencjach prasowych jak dorosły człowiek z kulturą i wychowaniem. Jeśli ktoś tego nie potrafi należy się za to słuszna kara.
Za kolczyki kary nie było, była dyrektywa mająca na celu zwiększyć bezpieczeństwo kierowcy. Jeśli kolczyk miałby zagrażać życiu kierowcy w momencie wypadku ich zakaz to słuszna decyzja.
Oczywiście wolno powiedzieć prawdę i wolno wyrazić swoją opinię. Pod warunkiem, że mówisz prawdę i że wyrażasz swoją opinię. To co robi Verstappen to zwykły szantaż swoją osobą i próba wywierania presji i manipulacji. Verstappen wyraził już swoją opinię, ale to co robi teraz to zwykłe męczące skamlenie dziecka, które nie potrafi pogodzić się z tym, że ktoś jest od niego lepszy. Wiemy już jaką ma opinię i ciągłe powtarzanie w kółko tego samego nie sprawi, że nagle zacznie wygrywać i nagle mu się te nowe regulacje spodobają.
Niestety ale ekologia zdominowała światową gospodarkę i wszyscy oszaleli na jej punkcie. Możemy dyskutować czy to dobrze czy źle, ale świat motoryzacji również idzie w tą stronę, F1 jako motorsport także. Dzieje się tak od nastu lat, nie od wczoraj, niezrozumiałym jest więc ogromne oburzenie Verstappena skoro funkcjonuje w tym świecie już od prawie 10 lat. Gdzie był i czemu się tak nie burzył i obrażał gdy korzystał z systemu ERS podczas ścigania się? Przecież rzekomo ma benzynę we krwi? F1 jest zelektryfikowana już od nastu lat w czym mu to teraz przeszkadza? W czym wyprzedzanie dzięki DRSowi było lepsze od wyprzedzania dzięki baterii? I to i to jest sztucznym tworem mającym na celu wyprzedzającemu dać ekstra boost.
Max ma rację, F1 nie powinna tak wyglądać. Z tym, że nie powinna tak wyglądać już od ponad 20 lat. Przez 20 lat mamy elektryfikację i Max do takie F1 wszedł, w takiej F1 się ściga, a teraz mu to przestało pasować? Montoya też ma rację. Nie podoba Ci się to, nie bawi Cię to, to po prostu odejdź, a nie oczerniaj sport w którym jesteś i wymuszaj zmian grożąc swoją "emeryturą". Nikt go nie zmusza do bycia w F1. Ktokolwiek ma jakieś wątpliwości może odejść, nikt za nimi płakać nie będzie. Szyderstwa są zdecydowanie nie na miejscu, bo ja jakoś nie zauważyłem aby ktoś z przedstawicieli F1 czy FIA szydził sobie z Maxa, że mistrz świata, a nie potrafi wystartować z pól startowych, a tak to trochę wygląda. Rzekomo najlepszy kierowca, który potrafi się dostosować do wszystkiego, a jak widać jakoś nie potrafi.
21.03.2026 08:49
5
0
@EnderWiggin z przeklinaniem i kolczykami podałem tylko przykład i z tym akurat mogę się zgodzić, kultura musi być a bezpieczeństwo przede wszystkim. Ale "ucinanie" języka za to że wyraża się swoje zdanie to już przegięcie. Prędzej pokazałbym palec na drzwi i powiedział WON jak się nie podoba. My kibice mamy prawo wiedzieć jakie są odczucia kierowców, po to są wywiady, aby dzielić się opiniami z publiką. Przed ekranem nie wiemy co dzieje się z bolidem i jak się go prowadzi.
To, że dzieje się coraz gorzej to tylko i wyłącznie wina władz f1 i tylko kierowcy co mają jaja potrafią o tym powiedzieć, inni albo się podlizują albo im to akurat pasuje. A że mówi o tym kilku kierowców to o czymś świadczy i należało by coś z tym zrobić. Oczywiście Max mówi najwięcej, ale mówił o tym dużo wcześniej i on po prostu tak ma, gdy coś mu nie pasuje to nie gryzie się w język.
Odnośnie Montoy to mam wrażenie że chce się podlizać władzom F1 i liczy na jakąś posadkę
20.03.2026 14:59
5
4
aj waj!ale po co o tym mówić? to niedobra jest!
nie wolno mówić źle o niczym przecież :)
sami na siebie ukręcili bicz...
2 wyścigi w tym roku - nie obejrzałem żadnego, za to dałem radę zobaczyć dwa skróty, i to mi wystarcza...
osób takich jak ja jest coraz więcej, z opóźnieniem odbije się to na frekwencji/oglądalności i wpływach. czy w tym roku? być może.
a wtedy będzie jedno wielkie "co poszło nie tak?!"
niedaleko patrząc - spójrzmy na to co się wydarzyło z kinem w ostatnich 10 latach i jak pięknie to wygląda obecnie.
grid girls - uprzedmiatawianie kobiet!onlyfans - silne nieależne kobiety, performerki!
jpd...
sorry za wysryw ale musiałem
JPM chyba ma z głową po tym incydencie co wyrżnął w kamerę i chciał napi....lać bogu ducha winnego faceta :)
20.03.2026 15:03
2
2
W Korei Północnej za krytykę władzy i ich pomysłów można zostać rozstrzalanym z działka przeciwlotniczego, więc żeby nie było tak drastycznie, publiczne wychłostanie za krytykę będzie chyba Ok.
20.03.2026 17:33
0
3
komentarz usunięty
21.03.2026 10:45
1
0
Peron komuś odjechał.
21.03.2026 13:13
0
Montoya ostatnio często się pojawia w transmisjach F1TV, więc pewnie dostał instrukcje co ma mówić o obecnym stanie F1
21.03.2026 20:57
0
Montoya sprzedał własną duszę czy co? Co się stało z jego buntowniczą naturą?
22.03.2026 13:36
0
Nie poznaję Montoyi. Sam ścigał się w czasach, gdy można było cisnąć do woli i bez ograniczeń. To było ściganie, ryk silników i kwintesencja F1. Bez śmiesznych akumulatorków dla dzieci, bez bezsensownych torów na Bliskim Wschodzie, bez sztucznego show, ale z grid girls, z prawdziwym ściganiem.
22.03.2026 14:36
0
Montoya, Montoya...a no tak. Odnośnie wypowiedzi tego pana nie upatrywałbym w tym tego, że coś mu się pomieszało na stare lata, albo podoba mu się obecna F1. Proponuję skierować wzrok na niższą kategorię - F2 - gdzie jeździ...zgadza się, Sebastian Montoya, nazwisko nieprzypadkowo zbieżne. Myślę, że raczej "stary" pcha propagandę władz odpowiedzialnych za obecny wygląd F1, żeby - nie teraz, ale za rok, dwa lata, albo i trzy - synek miał trochę łatwiej dostać się do tej...no dobra, jeszcze niech będzie, królowej motorsportu.
22.03.2026 23:33
0
śmieszne usuneli mój komentarz, który przytoczył słowa gutowskiego, który twierdzi ze nowe przepisy, które wyrównują umiejetnosci kierowców, mogą mieć ukryty plan, wprowadzania kobiet do f1, zeby nie odstawały 5s na okrązeniu tylko 2s.
Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się